
Jeśli słyszysz „metoda Vojty” i od razu myślisz: „to chyba tylko dla niemowląt”, nie jesteś wyjątkiem. W mojej pracy z dorosłymi często zaczynam właśnie od wyjaśnienia, że metoda Vojty u dorosłych bywa rozważana w rehabilitacji po udarze, w stwardnieniu rozsianym czy przy trudnościach z kontrolą ruchu — ale nie jest rozwiązaniem dla każdego.
Drugie pytanie pada niemal zawsze: czy to boli i czy może zaszkodzić? Terapia metodą Vojty nie polega na „łamaniu” ciała — to precyzyjna praca z układem nerwowym i wywoływaniem określonych reakcji na bodziec. W artykule opisuję, jak wygląda kwalifikacja, kiedy szukamy innego podejścia, jakie są przeciwwskazania oraz co realnie mówi literatura o efektach.
To perspektywa praktyczna z gabinetu i wizyt domowych w Miła Piechota — fizjoterapia (Gdańsk, Trójmiasto). Zobacz, czego się spodziewać krok po kroku.
Metoda Vojty w rehabilitacji dorosłych i jej wpływ na układ nerwowy
Najczęstszy mit brzmi: że metoda vojty jest tylko dla niemowląt. W praktyce pracuję nią także z dorosłymi — zwłaszcza wtedy, gdy po udarze, przy stwardnieniu rozsianym lub przy dolegliwościach kręgosłupa pojawiają się zaburzenia napięcia, kontroli tułowia czy porażenia. Dwie obawy, które słyszę najczęściej, to: „czy to boli?” i „czy może zaszkodzić?”. Zwykle odczucia to raczej dyskomfort, zaskoczenie bodźcem, wzmożone napięcie i zmęczenie, a nie ból. Bezpieczeństwo zależy od prawidłowy doboru bodźca i kwalifikacji — dlatego nie zaczynamy „z Internetu”, tylko po ocenie.
W terapia metodą vojty nie chodzi o siłowe ćwiczenia. To praca na odpowiedziach organizmu: poprzez ułożenie ciała i delikatną stymulację uruchamiamy wzorzec ruchu oraz regulację napięcia, tak aby układ nerwowy łatwiej „przypominał sobie” bardziej prawidłowy sposób stabilizacji i poruszania się. Ten mechanizm ma także wymiar mózgowy — to forma uczenia się i porządkowania reakcji ruchowych.
„Metoda Vojty u dorosłych to nie ‘ćwiczenia na siłę’, tylko precyzyjna stymulacja punktów wyzwalających, która uruchamia wrodzone wzorce ruchu i pomaga poprawić kontrolę posturalną. W praktyce wykorzystujemy ją m.in. przy bólach kręgosłupa, po urazach i w zaburzeniach neurologicznych — szczególnie gdy pacjent ma trudność z ‘włączeniem’ właściwych mięśni w codziennym ruchu.” — mgr Anna Kowalska, Fizjoterapeutka, Miła Piechota
Kiedy rehabilitacja tą metodą bywa rozważana? Najczęściej, gdy widzę:
- trudność w utrzymaniu stabilnej postawy, problem z „trzymaniem” tułowia,
- asymetrię po udarze, osłabienie lub porażenia kończyny,
- nawracające bóle kręgosłupa powiązane z brakiem kontroli ruchu,
- zaburzoną lokomocja — czyli jakość chodzenia i przenoszenia ciężaru,
- potrzebę lepszej aktywacja określonych grup mięśni w codziennych czynnościach.
To tekst informacyjny — nie zastępuje konsultacji. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, mogę ocenić, czy to podejście ma sens w Twojej sytuacji (także z dojazdem do domu).
Terapia metodą Vojty: wzorzec ruchu, lokomocja i aktywacja ciała
W uproszczeniu: metoda Vojty polega na „uruchamianiu” wrodzonych programów ruchu za pomocą precyzyjnych bodźców (ucisku w konkretnych miejscach ciała) w określonych pozycjach. Te programy to wzorzec — czyli sposób, w jaki organizm naturalnie organizuje napięcie mięśni, stabilizację i ruch w tułowiu oraz kończynach. U niemowląt widać je szczególnie wyraźnie, ale u dorosłych również można je wykorzystywać, gdy ruch jest zaburzony.
Pojęcie „odruchowa lokomocja” bywa mylące. Nie chodzi o to, że ktoś „rusza się bezwiednie”, tylko o wywołanie reakcji, którą ciało zna bardzo głęboko — często wtedy, gdy świadoma kontrola jest ograniczona (np. po udarze lub przy porażenia). W praktyce chodzi o stworzenie warunków, w których pojawia się bardziej prawidłowy rozkład napięcia i lepsza współpraca mięśni.
W terapii metodą Vojty dużo uwagi poświęcamy temu, co nazywam „pracą środka” — czyli stabilizacji tułowia. Taka aktywacja może ułatwiać codzienne rzeczy: obrót w łóżku, siad, wstawanie, utrzymanie równowagi czy przeniesienie ciężaru podczas chodzenia. To nie jest ćwiczenie pojedynczego mięśnia, tylko porządkowanie pracy całego ciała, tak aby ruch był bardziej prawidłowy i mniej „siłowy”.
- Tułów: lepsze podparcie, mniej „zapadania się”, stabilniejszy oddech i postawa.
- Kończyny: łatwiejsze ustawienie stopy/dłoni, lepsza kontrola zgięcia i wyprostu.
- Funkcja: większa pewność w chodzie, sięganiu, ubieraniu czy wstawaniu z krzesła.
Reakcje są zawsze indywidualne. Zależą od tego, w jakim stanie jest układ nerwowy, jak dawno pojawiły się objawy, ile jest bólu i napięcia oraz jak organizm toleruje bodźce. Dlatego w rehabilitacji liczy się spokojne dopasowanie intensywności i celów do Twojej sytuacji.
Kwalifikacja do rehabilitacji metodą Vojty: porażenia, objawy i przeciwwskazania
W mojej pracy w Gdańsku i Trójmieście kwalifikację zawsze zaczynam od pytania: jaki jest Twój konkretny cel funkcjonalny i co dziś najbardziej przeszkadza w codzienności. Metoda Vojty może być rozważana wtedy, gdy widzę, że problem dotyczy organizacji ruchu i kontroli postawy, a nie tylko „słabych mięśni”. To podejście bywa pomocne szczególnie wtedy, gdy objawy mają związek z tym, jak układ nerwowy steruje tułowiem i kończynami.
Najczęściej do takiej pracy trafiają do mnie osoby dorosłe po udarze (także z porażeniam lub osłabieniem jednej strony), pacjenci ze stwardnieniem rozsianym oraz osoby z przewlekłymi trudnościami w stabilizacji tułowia. Zdarza się też, że rehabilitacja z elementami tej metody jest sensowna przy wybranych dolegliwościach kręgosłupa, gdy ból „idzie” w kończynę, pojawia się drętwienie, zaburzenia czucia lub wyraźna asymetria pracy ciała.
- kłopoty z utrzymaniem siadu lub stania, „uciekanie” tułowia na jedną stronę,
- asymetrie w podporze na rękach i nogach, trudność w przenoszeniu ciężaru,
- niepewny chód, szuranie stopą, ograniczona praca ręki w sięganiu,
- wzmożone napięcie, szybkie męczenie się, trudność w „zebraniu” sylwetki.
Podczas badania sprawdzam m.in. reakcje na bodziec, ustawienie miednicy i łopatek oraz to, czy jesteś w stanie „złapać” bardziej uporządkowany wzorzec ruchu bez nadmiernego wysiłku. Jeśli tak — terapia metodą Vojty może być jednym z narzędzi, które dobieram do planu.
Są też sytuacje, gdy potrzebna jest ostrożność lub zgoda lekarza. Do najczęstszych należą: świeże stany zapalne i gorączka, nieustabilizowane choroby przewlekłe, nasilone dolegliwości kardiologiczne (np. niedawne incydenty sercowe), świeże urazy i okres pooperacyjny bez jasnych zaleceń, a także wyraźne zaostrzenie objawów neurologicznych. To nie ma straszyć — chodzi o bezpieczeństwo i dobranie obciążenia do aktualnych możliwości organizmu. Warto pamiętać, że choć metoda kojarzy się wielu osobom z terapią, którą zaczyna niemowlę, u dorosłych zasady kwalifikacji opieram na badaniu i realnych celach, nie na metryce.
Ten opis nie zastępuje konsultacji. Jeśli chcesz sprawdzić, czy metoda Vojty ma sens w Twojej sytuacji, zapraszam do kontaktu — możliwa jest także wizyta z dojazdem na terenie Trójmiasta.
Czy metoda Vojty boli i czy może zaszkodzić: prawidłowy bodziec a reakcja
Wielu pacjentów pyta mnie wprost, czy metoda Vojty u dorosłych boli. Najczęściej nie jest to ból „jak przy urazie”, tylko dość specyficzny dyskomfort: ucisk w punktach stymulacji, nagłe napięcie mięśni, uczucie „zaskoczenia” ruchem, którego nie planowaliśmy. Po sesji bywa też zmęczenie — podobne do tego po treningu, tylko że bardziej ogólne.
Co jest w normie? Krótkotrwały dyskomfort, wzrost napięcia, przyspieszony oddech na moment, lekkie drżenie mięśni albo uczucie ciężkości. W pracy zależy mi na jakości reakcji i na tym, żeby organizm „złapał” wzorzec, a nie na tym, żebyś przetrwał ćwiczenie za wszelką cenę. Jeśli coś jest za mocne, zmieniam ustawienie, siłę bodźca lub skracam czas.
Co powinno zatrzymać sesję i wymaga modyfikacji (a czasem konsultacji lekarskiej)? Ostry, kłujący ból, narastające zawroty głowy, duszność, ból w klatce piersiowej, mdłości, nagłe osłabienie, nowe drętwienia lub wyraźne pogorszenie kontroli ruchu. W rehabilitacji liczy się bezpieczeństwo i stopniowanie obciążenia, nie „dociskanie”.
Krótka checklista bezpieczeństwa (dla mnie i dla Ciebie):
- Oddech: czy jest swobodny, bez „łapania” powietrza i bez długiego bezdechu.
- Ból: czy to dyskomfort możliwy do opisania i opanowania, czy ból ostry/narastający.
- Zmęczenie: czy wracasz do równowagi po krótkiej przerwie; pilnuję też nawodnienia.
- Objawy neurologiczne: czy nie pojawia się nowe drętwienie, zaburzenia widzenia, mowy, silny ból głowy.
- Reakcja po wizycie: czy następnego dnia jesteś w stanie funkcjonować; to dla mnie ważna informacja do planu.
Ten opis ma pomóc Ci zrozumieć odczucia, ale nie zastępuje konsultacji. Jeśli chcesz sprawdzić, jak metoda vojty wygląda w Twojej sytuacji i jak bezpiecznie dobrać bodźce (także z dojazdem w Gdańsku i Trójmieście), zapraszam do kontaktu.
Jak wygląda pierwsza wizyta: rehabilitacja, cele i plan działania
Pierwsze spotkanie ma dać nam jasność: z czym przychodzisz, co dziś jest największą przeszkodą w codzienności i czy podejście oparte o metodę Vojty ma sens w Twoim przypadku. To także czas na pytania — zależy mi, żebyś rozumiał(a), co robimy i po co.
Zaczynam od spokojnego wywiadu. Pytam m.in. o przebieg choroby lub urazu, aktualne leczenie, zmęczenie, ból, zawroty głowy, upadki, sen oraz to, jak wygląda dzień w domu. Jeśli masz wyniki badań lub wypis ze szpitala, warto je przygotować, ale nie jest to warunek.
Potem przechodzę do oceny funkcji. Patrzę nie tylko „czy się da”, ale jak ciało to robi: gdzie pojawia się nadmierne napięcie, a gdzie brakuje stabilności tułowia. Najczęściej sprawdzam:
- siad: ustawienie miednicy, kontrolę tułowia i pracę oddechu,
- obrót i zmianę pozycji w łóżku,
- wstawanie i siadanie na krześle,
- chód (jeśli jest możliwy): obciążanie nóg, równowagę, tempo,
- użycie rąk w zadaniach dnia codziennego.
Kolejny krok to krótkie testowanie reakcji na bodźce w bezpiecznych pozycjach. Dobieram je do Twoich możliwości (czasem zaczynamy na leżeniu, czasem w siadzie). Dawkuję intensywność i czas tak, by organizm „mógł odpowiedzieć”, a nie tylko się bronił. Interesuje mnie, czy pojawia się bardziej ekonomiczny wzorzec pracy tułowia i kończyn oraz jak szybko wracasz do komfortu.
Na koniec ustalamy cele i plan. Zwykle są konkretne, mierzalne i domowe, np.:
- łatwiejsze wstawanie bez „ciągnięcia” się rękami,
- stabilniejszy tułów przy chodzeniu,
- mniej kompensacji i przeciążeń w odcinku lędźwiowym.
Postępy monitoruję w czasie: wracam do tych samych zadań, notuję reakcje po wizycie i porównuję jakość ruchu, nie tylko „wynik”. To nie zastępuje konsultacji lekarskiej, ale pomaga nam mądrze prowadzić rehabilitacja. Jeśli dojazd jest problemem, w Gdańsku i Trójmieście prowadzę także wizyty domowe — szczególnie gdy funkcja chodzenia jest ograniczona.
Ile trwa proces i jakie mogą być efekty: uczenie się mózgu i praktyka
W pracy z dorosłymi ważne jest ustawienie realistycznych ram czasowych. Zmiana ruchu to nie „jedna technika”, tylko powtarzalne uczenie organizmu nowych rozwiązań. W terapii metodą Vojty u dorosłych zwykle planuję serię spotkań, po której wspólnie oceniamy, czy idziemy w dobrą stronę i co warto zmienić. U wielu osób sensowne jest rozpoczęcie od 1–2 wizyt w tygodniu przez kilka tygodni, a potem dostosowanie częstotliwości do efektów, zmęczenia i możliwości domowych.
Kluczowa jest praktyka między wizytami. Nie chodzi o „ciężkie ćwiczenia”, tylko o krótkie, dobrze dobrane bodźce oraz przenoszenie ich na codzienność: wstawanie, obrót w łóżku, siad, stanie. To, co na stole terapeutycznym wygląda obiecująco, dopiero w domu pokazuje swoją wartość.
- Świeżość problemu (np. niedawny udar vs. stan przewlekły) i ogólna kondycja.
- Zmęczenie i obciążenia dnia – przy SM plan często musi uwzględniać „okno energii”.
- Choroby współistniejące (ból, zawroty, problemy sercowo-naczyniowe) i leki.
- Wsparcie domowe – czy ktoś pomoże bezpiecznie powtórzyć zalecenia.
Możliwe efekty, które najczęściej obserwuję, są funkcjonalne i „praktyczne”: lepsza kontrola tułowia, łatwiejsze przejścia między pozycjami, stabilniejsze podparcie kończyn, mniej niepotrzebnego napinania się i lepsza jakość ruchu. Czasem zmiana dotyczy jednego elementu, np. sposobu przenoszenia ciężaru, ale to potrafi wyraźnie ułatwić codzienne czynności.
Co mówią badania? U dorosłych dane są mniej liczne i nie zawsze jednoznaczne, ale są obszary obiecujące (np. wpływ na kontrolę postawy i wybrane parametry chodu) oraz takie, gdzie brakuje mocnych wniosków. Dlatego opieram się na ocenie funkcji i reakcji po wizycie, a nie na samych deklaracjach. Plastyczność – czyli mózgowy mechanizm uczenia – działa u dorosłych, ale tempo i zakres zmian bywają bardzo indywidualne.
Ten tekst nie zastępuje konsultacji. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, mogę ocenić Twoją sytuację w gabinecie albo z dojazdem do domu i zaproponować plan dopasowany do możliwości i celów.
Metoda Vojty od niemowlęcia do dorosłego: podsumowanie i kolejny krok
Skojarzenie tej metody z pracą z najmłodszymi wzięło się stąd, że pierwotnie opisywano ją w kontekście wczesnego rozwoju ruchu. U dorosłych cel jest inny: nie „uczymy raczkowania”, tylko szukamy lepszej kontroli tułowia, bardziej stabilnego podporu, płynniejszego kroku i mniejszego „uciekania” kompensacji w codziennych czynnościach. Czasem pracujemy na jednym, konkretnym wzorcu reakcji, który pomaga uporządkować ruch.
W mojej praktyce w Gdańsku i Trójmieście najczęściej rozważam tę formę pracy u osób po udarze, ze stwardnieniem rozsianym i z przewlekłymi problemami kręgosłupa, jeśli w ocenie widać trudności z kontrolą postawy, przenoszeniem ciężaru czy koordynacją.
- Kwalifikacja: opiera się na badaniu funkcji (siad, wstawanie, chód, obrót), reakcji na bodźce i Twoich celach. Sprawdzam też przeciwwskazania i stan ogólny.
- Bezpieczeństwo i odczucia: typowy jest dyskomfort, napięcie i zmęczenie. Sygnałem do modyfikacji są narastający ból, duszność, zawroty głowy lub niepokojące objawy neurologiczne.
- Czego się spodziewać: efekty są indywidualne; literatura u dorosłych bywa niejednoznaczna, dlatego nie składam obietnic – obserwujemy reakcję organizmu i dopasowujemy plan.
Ten artykuł nie zastępuje konsultacji. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, zapraszam na ocenę w gabinecie albo z dojazdem do domu – spokojnie omówimy możliwości i kolejne kroki.
Metoda Vojty u dorosłych to nie „magiczna stymulacja”, tylko precyzyjna praca z układem nerwowym i wzorcami ruchu — wtedy ma sens, gdy pacjent jest dobrze zakwalifikowany i terapia jest bezpiecznie prowadzona.
W artykule wyjaśniłam, jak wygląda terapia metodą vojty w praktyce: jakie są typowe wskazania (m.in. po udarze, w SM, przy wybranych problemach kręgosłupa), kiedy warto wstrzymać się z terapią oraz czego można się spodziewać od bodźca (czasem dyskomfort, ale nie „ból dla efektu”).
W Miła Piechota — fizjoterapia (Gdańsk, Trójmiasto) zaczynam od spokojnej oceny funkcjonalnej, ustalenia celów i planu rehabilitacji, a potem uczę rodzinę, jak wspierać ćwiczenia między wizytami; jeśli potrzeba, dojeżdżam do pacjenta.
Jeśli rozważasz metodę Vojty u dorosłych, umów konsultację — wspólnie sprawdzimy, czy to dobre i bezpieczne rozwiązanie w Twojej sytuacji.
Najczęściej zadawane pytania
Czy metoda Vojty u dorosłych może zaszkodzić? Jakie są przeciwwskazania?
Przy prawidłowej kwalifikacji i prowadzeniu terapii jest to metoda bezpieczna, ale jak każda forma rehabilitacji ma przeciwwskazania i sytuacje, w których trzeba ją zmodyfikować lub odłożyć w czasie. Na pierwszej wizycie zawsze zbieram dokładny wywiad (choroby współistniejące, leki, stan po zabiegach, problemy z krążeniem/oddychaniem) i sprawdzam reakcję organizmu na bodźce, żeby nie „iść na siłę”. Jeśli masz świeże urazy, aktywny stan zapalny, niestabilność po operacji lub ostre objawy neurologiczne — warto najpierw skonsultować się z lekarzem; pomogę też ocenić, czy w danym momencie lepsza będzie inna forma pracy.
Czy terapia metodą Vojty jest bolesna? Jakie odczucia są normalne?
Najczęściej nie jest to ból „urazowy”, ale bodźce mogą być intensywne i bywa, że pojawia się dyskomfort, napięcie mięśni, uczucie ciągnięcia, drżenie albo zmęczenie po sesji. W mojej pracy u dorosłych dbam o dawkowanie – obserwuję oddech, napięcie i reakcje pacjenta, a punkty stymulacji dobieram tak, żeby terapia była do przyjęcia i bezpieczna. Normalne są krótkotrwałe odczucia pracy mięśni; niepokojące są narastający ból, zawroty głowy, duszność lub wyraźne pogorszenie objawów — wtedy przerywamy i modyfikujemy plan.
Jak wygląda pierwsza wizyta i kwalifikacja do metody Vojty u dorosłych?
Pierwsza wizyta to przede wszystkim ocena funkcjonalna: oglądam postawę, sposób poruszania się, kontrolę tułowia, oddech i to, co realnie przeszkadza w codzienności (np. wstawanie, chodzenie, praca przy biurku). Następnie sprawdzam reakcję na wybrane ustawienia i bodźce charakterystyczne dla terapii Vojty i dopiero na tej podstawie kwalifikuję pacjenta oraz ustalamy cele. Pracuję w Gdańsku i Trójmieście, także z dojazdem, co bywa kluczowe u osób po udarze lub z ograniczoną mobilnością; na koniec dostajesz jasny plan: co robimy w gabinecie i co (jeśli to możliwe) w domu.
Ile trwa rehabilitacja metodą Vojty i jak często są wizyty?
Nie ma jednego „standardu” – częstotliwość i czas trwania zależą od diagnozy (np. po udarze, w SM, przy dolegliwościach kręgosłupa), aktualnej wydolności i tego, jak organizm reaguje na bodźce. Zwykle zaczynam od regularnych spotkań, a potem dostosowuję plan na podstawie obserwacji i pomiarów funkcjonalnych (czy łatwiej wstać, utrzymać równowagę, zmniejszyć napięcie, poprawić chód). W mojej praktyce ważnym elementem jest też praca własna pacjenta lub wsparcie rodziny — bez tego rehabilitacja zwykle postępuje wolniej.
Jakie efekty terapii metodą Vojty są realistyczne i po jakim czasie?
Realistycznie można oczekiwać zmian w jakości ruchu: lepszej kontroli tułowia, łatwiejszego przenoszenia ciężaru, stabilniejszego chodu, zmniejszenia „uciekania” w kompensacje oraz poprawy funkcji w codziennych zadaniach. U dorosłych tempo zależy od wielu czynników (czas od udaru, aktywność choroby w SM, poziom bólu i stresu, sen), dlatego nie obiecuję konkretnej daty ani „pewnych efektów” — omawiamy cele i sprawdzamy je w praktyce. Pierwsze, subtelne zmiany niekiedy widać w krótszym czasie jako „łatwiej mi się oddycha / wstaje / stoję”, ale trwałe nawyki ruchowe wymagają systematyczności i monitorowania postępów.
Jakie są dowody na skuteczność terapii metodą Vojty u dorosłych?
Literatura naukowa dotycząca terapii Vojty u dorosłych jest mniejsza niż u dzieci, a wyniki badań są zróżnicowane — najczęściej opisują poprawę wybranych parametrów funkcji (np. kontrola postawy, chód) u części pacjentów, ale nie dają podstaw do obiecywania „wyleczenia”. Dlatego w mojej pracy traktuję ją jako narzędzie, które może być bardzo pomocne, gdy jest dobrze dobrane do problemu i połączone z treningiem funkcjonalnym. Jeśli zależy Ci na podejściu opartym na rzetelnej ocenie, to właśnie na tym opieram kwalifikację i późniejsze decyzje o kontynuacji lub zmianie metody.
Czy metoda Vojty ma sens po udarze, w stwardnieniu rozsianym albo przy bólu kręgosłupa?
Może mieć sens jako element planu, szczególnie gdy głównym problemem jest zaburzona kontrola tułowia, asymetria, trudność w „uruchomieniu” prawidłowego wzorca ruchu albo nadmierne napięcie mięśni. U pacjentów po udarze i w SM często łączę ją z ćwiczeniami funkcjonalnymi (wstawanie, chodzenie, praca ręką), a przy dolegliwościach kręgosłupa wybieram ją wtedy, gdy ból wiąże się z przeciążeniem i brakiem stabilnej pracy tułowia. O tym, czy to dobra droga w Twoim przypadku, decyduje badanie — ten tekst nie zastępuje konsultacji, ale może pomóc Ci przygotować pytania na wizytę.
Czy to prawda, że metoda Vojty jest tylko dla niemowląt i że „terapeuta zrobi wszystko”?
To częsty mit: terapia Vojty wywodzi się z neurologii rozwojowej, ale może być stosowana także u dorosłych, jeśli są ku temu wskazania i pacjent dobrze ją toleruje. Drugi mit dotyczy bierności — sama praca w gabinecie rzadko wystarcza; kluczowe jest utrwalanie efektu w codziennych czynnościach i (jeśli to możliwe) proste zadania domowe. W mojej praktyce jasno ustalamy, co robię ja, co robisz Ty i jak może pomóc rodzina, szczególnie gdy pracujemy z dojazdem w Gdańsku i Trójmieście.
Czytaj dalej
Jeśli szukasz informacji o konkretnym problemie, opisuję je osobno: