Rehabilitacja po udarze metodą Vojty — czego się spodziewać

Jasny pokój przygotowany do rehabilitacji po udarze — poręcz przy ścianie, laska, poranne światło

Po udarze możesz mieć wrażenie, że ciało „nie słucha” — niby rozumiesz polecenie, a ręka, tułów czy chód nie współpracują. W takich sytuacjach pytanie o rehabilitacja po udarze metodą Vojty pojawia się często: czy da się uruchomić reakcje ruchowe inaczej niż samą wolą?

Jestem fizjoterapeutką, absolwentką GUMed, z certyfikatem terapii metodą Vojty (2023). W pracy z pacjentami po udarze patrzę przede wszystkim na to, jak układ nerwowy organizuje ruch i co realnie możemy trenować bez przeciążania. W przeciwieństwie do wielu opisów skupionych na temacie „niemowlę”, tutaj omawiam zastosowanie metody Vojty u dorosłych i kwestie bezpieczeństwa.

W tym artykule wyjaśniam, kto się kwalifikuje, jak wygląda pierwsza wizyta i plan rehabilitacji, czego spodziewać się po 4–8 tygodniach oraz kiedy lepiej wybrać inną terapię — także w opiece domowej w ramach Miła Piechota — fizjoterapia (Gdańsk, Trójmiasto).

Rehabilitacja i terapia po udarze: czym jest metoda Vojty

Po udarze masz czasem wrażenie, że ciało „nie słucha” mimo ćwiczeń — ręka nie chce współpracować, tułów ucieka na jedną stronę, a krok jest niepewny. W takich sytuacjach pacjenci pytają mnie, czy rehabilitacja po udarze metodą Vojty może „uruchomić” reakcje, których nie da się wywołać samym poleceniem. W kolejnych częściach opiszę, kto się kwalifikuje, jak wygląda praca na sesji i czego realnie można się spodziewać w perspektywie kilku tygodni, a kiedy lepiej wybrać inne podejście.

Udar to nagłe uszkodzenie mózgu, najczęściej o podłożu mózgowym naczyniowym, które może skutkować porażeniem, zaburzeniami czucia, mowy czy równowagi. Celem, jaki ma dobrze zaplanowana rehabilitacja, jest odzyskiwanie funkcji i samodzielności: od siadania i wstawania, przez używanie ręki, po bezpieczny chód i lepszą koordynację. To zawsze proces indywidualny i zależny od stanu pacjenta.

Metoda Vojty (często skracana do: Vojta) to koncepcja neurorehabilitacji oparta o „odruchową lokomocję” — czyli wywoływanie zorganizowanych reakcji ruchowych poprzez odpowiednią pozycję ciała i delikatną, precyzyjną stymulację określonych stref. U dorosłych po udarze nie chodzi o „ćwiczenie na siłę”, tylko o aktywację wzorców, które wspiera układ nerwowy, aby łatwiej było budować bardziej prawidłowy tor ruchu i regulować napięcie mięśniowe. Takie bodźce mogą wyzwalać reakcje ważne dla stabilizacji, oddechu i kontroli kończyn.

„W rehabilitacji po udarze metodą Vojty kluczowe jest jak najwcześniejsze uruchomienie prawidłowych wzorców ruchu, zanim mózg utrwali kompensacje. Stymulacja odpowiednich stref może ułatwiać aktywizację tułowia, kontroli głowy i kończyn, co przekłada się na stabilniejszy chód i sprawniejsze funkcjonowanie w codziennych czynnościach.” — mgr Anna Kowalska, fizjoterapeutka, Miła Piechota

Warto doprecyzować: terapia metodą Vojty bywa kojarzona głównie z pracą z dziećmi (np. gdy pojawia się temat niemowląt i wrodzonych wzorców ruchu), ale ma też zastosowania u dorosłych w problemach o charakterze neurologicznym, a czasem jako uzupełnienie podejścia ortopedycznyego. O tym, czy jest wskazana, decyduje ocena stanu, bezpieczeństwa i celu funkcjonalnego.

  • Kiedy może mieć sens: trudność z aktywnym ruchem, brak stabilizacji tułowia, problemy z kontrolą kończyny, asymetria.
  • Kiedy ostrożnie: silny ból, niestabilny stan ogólny, niektóre problemy kardiologiczne — tu potrzebna jest decyzja lekarza i terapeuta.
  • Rola rodziny: opiekun często pomaga w bezpiecznym ułożeniu i przenoszeniu efektów terapii na codzienność.

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji medycznej ani badania funkcjonalnego. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta i potrzebujesz oceny po udarze (również z dojazdem do domu), zapraszam do kontaktu — spokojnie omówimy, jaka terapia będzie dla Ciebie najbezpieczniejsza i najbardziej sensowna.

Terapeuta i kwalifikacja neurologiczna przed terapią metodą Vojty

Na pierwszej wizycie po udarze najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo i spokojna, neurologiczna kwalifikacja. Udar mózgowy potrafi zostawić bardzo różne następstwa: od zaburzeń czucia i równowagi po trudność w inicjowaniu ruchu czy kłopot z mową. Dlatego zaczynam od rozmowy (także z rodziną) i od prostych testów funkcjonalnych, a dopiero potem omawiam, czy terapia metodą Vojty będzie na tym etapie dobrym wyborem.

Wywiad dotyczy m.in. przebiegu leczenia, przyjmowanych leków (zwłaszcza na ciśnienie i krzepliwość), wcześniejszych urazów oraz tego, co dziś jest najtrudniejsze w domu. Pytam też o ból i zawroty głowy, bo u części osób zbyt intensywna praca może je nasilać. Jeśli występuje niekontrolowane nadciśnienie, świeże incydenty kardiologiczne lub niepokojące objawy, najpierw potrzebuję jasnych zaleceń od lekarza.

W badaniu sprawdzam, jak działa układ nerwowy po udarze: reakcje na zmianę pozycji, kontrolę tułowia, koordynację kończyn oraz to, jak pacjent przenosi ciężar ciała. Oceniając wzorzec ruchowy, zwracam uwagę na ryzyko upadku oraz na to, czy występują ograniczenia wynikające z osteoporozy, zmian zwyrodnieniowych lub porażeniem jednej strony ciała.

  • Bezpieczeństwo: dobieram obciążenie tak, by nie prowokować bólu ani skoków ciśnienia; przy osteoporozie unikam dźwigni i gwałtownych dociążeń.
  • Pozycja: wybieram ustawienia ciała, które pacjent jest w stanie utrzymać bez nadmiernego wysiłku.
  • Aktywacja i stymulacja: jeśli zdecydujemy się na podejście Vojta, tłumaczę, jak delikatne bodźce mają wspierać bardziej prawidłowy ruch.

Na koniec ustalamy indywidualny plan: cele krótkoterminowe (np. bezpieczne siadanie, obrót w łóżku, lepsza kontrola tułowia) i długoterminowe (np. samodzielne wstawanie, przygotowanie do chodu). W mojej pracy w Gdańsku i Trójmieście często łączę różne elementy neurorehabilitacji; metoda vojty nie jest „dla każdego” i nie jest tylko dla niemowląt czy problemów wrodzonych. Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastąpi badania — jeśli chcesz, mogę przyjechać na ocenę do domu i wspólnie zdecydujemy, co będzie najrozsądniejsze.

Stymulacja, aktywacja i prawidłowy wzorzec ruchowy w terapii

Po udarze często widzę, że ciało „wie”, co chciałoby zrobić, ale układ nerwowy nie potrafi tego sprawnie uruchomić albo robi to w niekorzystny sposób: z nadmiernym spinaniem, kompensacją i brakiem kontroli tułowia. W pracy, którą proponuje metoda vojty, korzysta się z precyzyjnego ułożenia ciała i ucisku w ściśle określonych miejscach, żeby uruchomić automatyczne reakcje posturalne (czyli takie, które pomagają utrzymać ustawienie, równowagę i przygotować ruch).

Dla pacjenta może to być dość zaskakujące: „ja nie ruszam, a jednak coś się włącza”. Najczęściej odczuwane są: praca głębszych mięśni tułowia, „wydłużenie” boku ciała, aktywniejsze oparcie na kończynie, czasem drżenie lub zmęczenie, bo pracują obszary rzadko używane. To nie ma być walka na siłę. Zależy mi, żeby reakcja była możliwie spokojna i powtarzalna, bez zaciskania zębów i bez wstrzymywania oddechu.

W trakcie sesji kontroluję, czy nie pojawiają się niepożądane wzorce: unoszenie barku, skręcanie miednicy, „uciekanie” w przeprost czy napinanie dłoni. Jeśli tak się dzieje, modyfikuję ustawienie, kierunek nacisku albo zmniejszam intensywność. Celem jest bardziej prawidłowy wzorzec ruchowy, który później łatwiej przenosi się na codzienne aktywności.

  • Jakość – lepszy jest mniejszy zakres, ale dobrze kontrolowany.
  • Koordynacja – uczymy ciało współpracy tułowia z kończynami, zamiast „ciągnięcia” jedną stroną.
  • Aktywacja bez przeciążenia – szukamy pracy, a nie bólu i nie zadyszki.

Taka terapia bywa elementem większego planu neurologicznego i może wspierać rehabilitację w domu lub w gabinecie. Warto pamiętać, że to podejście kojarzy się wielu osobom z pracą z niemowlęciem, ale zasady kontroli jakości ruchu są przydatne również u dorosłych. Ten opis ma charakter informacyjny — jeśli chcesz, omówię na wizycie, co w Twojej sytuacji ma sens i jak bezpiecznie to prowadzić w Gdańsku lub z dojazdem w Trójmieście.

Pozycja, koordynacja i reedukacja chodu po udarze w praktyce

W pracy po udarze często zaczynamy od ustawień, które „uczą” tułów stabilności, a ciało – bezpiecznego przenoszenia ciężaru. To brzmi prosto, ale ma duże znaczenie: gdy tułów jest bardziej pewny, łatwiej utrzymać równowagę, sięgnąć ręką po przedmiot i zrobić krok bez kompensacji. Właśnie dlatego w podejściu, które wykorzystuje metoda vojty, dużo uwagi poświęcam jakości ruchu, a nie tylko temu, czy coś „da się zrobić”.

W praktyce przekładamy to na cele, które można obserwować w codzienności. Zamiast obiecywać szybkie efekty, umawiamy się na małe, mierzalne kroki i sprawdzamy, jak reaguje układ nerwowy: czy ciało łatwiej „zbiera się” do ruchu, czy mniej ucieka w jedną stronę, czy poprawia się rytm oddechu podczas wysiłku.

  • Stabilizacja tułowia – tak, by siad i stanie były bardziej pewne, a zmiana kierunku nie kończyła się utratą równowagi.
  • Przenoszenie ciężaru – stopniowo uczymy ciało obciążania słabszej strony i kontrolowanego odciążania drugiej.
  • Praca kończyny górnej – sięganie, podpieranie się, podnoszenie kubka; ręka ma wspierać chód i czynności dnia.
  • Reedukacja chodu – przygotowanie do kroku przez ustawienie miednicy, kolana i stopy oraz ćwiczenie przejść: siad–stanie–krok.

Postępy najczytelniej monitoruje się w zadaniach funkcjonalnych. Proponuję prowadzić prosty dzienniczek (2–3 krótkie obserwacje tygodniowo): ile czasu zajmuje wstanie z krzesła, czy potrzebna jest pomoc przy przejściu do łazienki, jak wygląda zmęczenie po spacerze po mieszkaniu. To daje realny obraz tego, czy terapia wspiera codzienne życie, a nie tylko wynik „na sali”.

Warto dodać, że choć metoda vojty bywa kojarzona głównie z pracą, którą prowadzi się u niemowlę, jej elementy można sensownie wykorzystać także u dorosłych w planie neurologicznym. Ten tekst nie zastępuje konsultacji – jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, mogę ocenić sytuację na wizycie (również z dojazdem) i zaproponować bezpieczne kierunki pracy.

Efekty terapii i łączenie podejść w rehabilitacji po udarze

W pracy po udarze patrzę na efekty w dwóch wymiarach: co zmienia się „od razu” (np. łatwiejsze ustawienie tułowia, spokojniejszy oddech, lepsze podparcie kończyny) oraz co przenosi się na codzienność w kolejnych tygodniach. Metoda vojty nie jest celem samym w sobie — traktuję ją jako narzędzie, które może ułatwić dostęp do bardziej uporządkowanych reakcji organizmu i wesprzeć pracę z układem nerwowym.

Realistyczne oczekiwania to zwykle poprawa jakości ruchu i większa „powtarzalność” działania: łatwiej zacząć ruch, dłużej utrzymać stabilność, płynniej wykonać fragment zadania. U części osób tempo zmian jest szybkie, u innych wolniejsze — zależy m.in. od stanu neurologicznego, zmęczenia i tego, jak organizm reaguje na bodźce.

Najlepsze rezultaty widzę wtedy, gdy łączę różne formy pracy. Po krótszym elemencie pracy na wzorcach przechodzę do zadań funkcjonalnych, żeby pacjent mógł wykorzystać to, co „pojawiło się” w ciele.

  • nauka transferów: obrót w łóżku, siadu, wstawania, bezpieczne przejście na krzesło,
  • trening chodu lub jego składowych (obciążanie, przeniesienie ciężaru, rytm),
  • zadania dla ręki w kontekście dnia: podparcie, sięganie, stabilizacja.

Ważny temat to spastyczność (wzmożona „sztywność”). Czasem odpowiednio dobrana terapia pomaga ją wyciszyć i poprawia kontrolę. Zdarza się jednak, że po sesji objawy przejściowo się nasilą — szczególnie przy dużym zmęczeniu, bólu albo zbyt długiej pracy. Wtedy modyfikuję intensywność, czas i dobór zadań, a czasem robię krok wstecz, żeby wrócić do bardziej komfortowych warunków.

Ten opis nie zastępuje konsultacji. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, mogę ocenić Twoją sytuację na wizycie (również z dojazdem) i zaproponować bezpieczny plan łączenia metod w rehabilitacji.

Niemowlęcy i ortopedyczny kontekst tej metody — a praca z dorosłym po udarze

Skojarzenie z pracą u najmłodszych bierze się stąd, że metoda vojty jest często omawiana w pediatrii i w trudnościach rozwojowych. W tamtym obszarze celem bywa wsparcie dojrzewania funkcji ruchowych, symetrii i sposobu, w jaki dziecko organizuje ciało w codziennych aktywnościach. To temat, który mocno „przebił się” do świadomości rodzin, dlatego wiele osób myśli, że to podejście dotyczy wyłącznie małych pacjentów.

W pracy z dorosłymi po udarze punkt wspólny jest inny niż wiek: chodzi o wpływ na układ nerwowy poprzez uruchamianie wrodzonych, zapisanych w organizmie wzorców. Mówiąc prościej: wykorzystuję to, że nasz system nerwowy „pamięta” pewne schematy organizacji tułowia i kończyn, a odpowiednie prowadzenie pozwala je przypominać i porządkować.

Różnią się natomiast cele i sposób prowadzenia rehabilitacji. U pacjenta poudarowego pracuję w konkretnym kontekście neurologicznym: po to, by poprawiać funkcje potrzebne tu i teraz (obrót, siad, stanie, chodzenie), a także ograniczać niekorzystne kompensacje.

  • Wspólny mechanizm: praca na wzorcach i jakości ruchu.
  • Inne cele: u dorosłych liczy się odzyskiwanie samodzielności i bezpieczne wykonywanie codziennych czynności.
  • Inne dawki i zasady: uwzględniam zmęczenie, ból, choroby towarzyszące i realne możliwości dnia.

Ten fragment ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji. Jeśli jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, mogę ocenić sytuację na wizycie (również z dojazdem) i zaproponować spokojny, bezpieczny plan terapii.

Opiekun w domu: jak wspierać terapię i kiedy wrócić do terapeuty

Dom to miejsce, gdzie dzieje się najwięcej: wstawanie z łóżka, toaleta, ubieranie, krótkie przejścia po mieszkaniu. Dlatego rodzina ma realny wpływ na to, czy ćwiczenia i codzienne aktywności wspierają układ nerwowy, czy go przeciążają. W mojej pracy w Gdańsku i Trójmieście często uczę bliskich prostych zasad bezpiecznego wsparcia — zwłaszcza gdy pacjent ma ograniczoną mobilność i lepiej, żebym dojechała do domu.

  • Bezpieczeństwo najpierw: usuń dywaniki, zapewnij stabilne krzesło z oparciem, dobre światło, poręcz w łazience jeśli to możliwe.
  • Małe dawki, częste przerwy: lepiej 3–5 krótkich powtórzeń w ciągu dnia niż „jedna długa sesja”. Zmęczenie po udarze potrafi narastać nagle.
  • Jakość ważniejsza niż ilość: jeśli ruchowy wzorzec „rozsypuje się” (ciągnięcie, zapadanie tułowia, wstrzymywanie oddechu), wróć do łatwiejszej wersji.
  • Bez bólu i bez siłowania: delikatny dyskomfort bywa sygnałem pracy, ale ból ostry, narastający lub promieniujący traktuj jako znak STOP.

Co warto mi zgłosić po wizycie? Zapisuj krótkie obserwacje: kiedy pacjent ma najwięcej energii, po czym rośnie napięcie lub drżenie, czy pojawia się duszność, zawroty głowy, niepokój, a także jak zmienia się funkcja ręki i chód. Jeśli dzieje się coś nagłego (silny ból, nowe osłabienie, zaburzenia mowy, duszność) — najpierw kontakt z lekarzem lub pogotowiem.

FAQ:
Kiedy zacząć? Zwykle jak najwcześniej po ustabilizowaniu stanu i zgodzie lekarza prowadzącego; w praktyce plan ustalam po ocenie neurologicznej i sprawdzeniu bezpieczeństwa. Czy boli? Dobrze prowadzona terapia nie powinna boleć — pracujemy w granicach tolerancji. Jak często i jak długo? Najczęściej spotkania trwają 45–60 minut; częstotliwość dobieram do zmęczenia i celów (czasem 1–2 razy w tygodniu, czasem krótkie bloki częściej).

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji. Jeśli interesuje Cię fraza „rehabilitacja po udarze metodą Vojty” i jesteś z Gdańska lub Trójmiasta, zapraszam do kontaktu — na wizycie (również z dojazdem) spokojnie ocenię sytuację i ustalimy bezpieczny plan terapii.

Rehabilitacja po udarze metodą Vojty ma sens wtedy, gdy jest dobrana do konkretnego obrazu neurologicznego i wpisana w plan neurorehabilitacji, a nie stosowana „z automatu”.

W artykule pokazuję, jak wygląda kwalifikacja na pierwszej wizycie: co oceniam w tułowiu, kończynie górnej i w kontroli oddechu/połykania, kiedy metoda Vojty może wesprzeć odzyskiwanie funkcji, a kiedy bezpieczniej wybrać inne podejście.

W praktyce cele terapii są bardzo konkretne: lepsza stabilizacja tułowia, bardziej ekonomiczny wzorzec ruchowy i bezpieczniejsze przenoszenie ciężaru w chodzie, a także praca nad ręką w czynnościach dnia codziennego.

W Miła Piechota — fizjoterapia (Gdańsk, Trójmiasto) łączę metodę Vojty z innymi narzędziami rehabilitacji oraz uczę rodzinę prostego wsparcia w domu; jeśli dojazd do gabinetu jest trudny, mogę dojechać do pacjenta.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy ta forma terapii będzie odpowiednia w Twojej sytuacji po udarze, umów konsultację i ocenę funkcjonalną w Gdańsku lub z dojazdem na terenie Trójmiasta.

Najczęściej zadawane pytania

Czy metoda Vojty jest skuteczna w rehabilitacji po udarze mózgu?

Może być pomocna, jeśli po ocenie widzę, że u pacjenta da się bezpiecznie wykorzystać pobudzanie określonych reakcji ruchowych do poprawy pracy tułowia, kończyny górnej lub jakości chodu. W rehabilitacji po udarze nie ma jednej „najlepszej” metody dla wszystkich — dlatego w mojej pracy w Trójmieście dobieram techniki do objawów (m.in. napięcia mięśniowego, kontroli tułowia, wydolności i bólu). Dla rodziny najważniejsze jest to, że od początku ustalamy realistyczny cel i sprawdzamy, czy terapia faktycznie przekłada się na codzienne funkcje, a nie tylko na „ładny ruch” na leżance.

Kiedy po udarze można rozpocząć terapię metodą Vojty?

Zwykle im wcześniej rozpocznie się bezpieczną rehabilitację, tym lepiej, ale moment włączenia terapii metodą Vojty zależy od stanu ogólnego, stabilności krążeniowo-oddechowej i zaleceń lekarza. Na pierwszej wizycie robię kwalifikację: sprawdzam m.in. tolerancję pozycji, oddech, reakcję na dotyk, ból oraz ryzyko przeciążenia. Jeśli pacjent jest leżący lub ma trudność z dojazdem w Gdańsku i okolicach, mogę dojechać do domu i rozpocząć pracę w warunkach, w których pacjent czuje się najbezpieczniej.

Czy metoda Vojty jest bolesna i czy może zaszkodzić po udarze?

Terapia nie powinna być „ćwiczeniem na siłę” ani wywoływać silnego bólu — w praktyce bywa niekomfortowa, bo ciało reaguje na bodźce i zmianę pozycji, ale stale kontroluję nasilenie objawów. U pacjentów po udarze szczególnie uważam na wzrost napięcia (spastyczności), duszność, zawroty głowy, wzrost lęku i reakcje bólowe. Jeśli widzę, że dana pozycja lub sposób prowadzenia nasila objawy, modyfikuję technikę albo wybieram inne narzędzia terapeutyczne, bo bezpieczeństwo jest ważniejsze niż „trzymanie się metody”.

Ile trwa rehabilitacja metodą Vojty u dorosłych i jak często są wizyty?

Nie ma jednego schematu czasowego — długość terapii zależy od czasu od udaru, zakresu niedowładu, chorób współistniejących i tego, jak pacjent reaguje na bodźcowanie. Najczęściej umawiamy się na regularne spotkania, a między wizytami dostają Państwo krótki, bezpieczny plan domowy, który opiekun może wykonać bez przeciążania pacjenta. W mojej pracy w Gdańsku stawiam na częstą ocenę efektów (np. jakość transferów, siad, stanie, chód), żeby nie „ćwiczyć w ciemno” przez tygodnie.

Czy Vojtę można łączyć z PNF, NDT Bobath i treningiem chodu?

Tak — bardzo często łączenie metod daje najlepszą funkcję, bo każda z nich może wspierać inny element: kontrolę tułowia, pracę ręki, równowagę czy wzorzec chodu. W mojej praktyce dobieram kolejność i proporcje tak, żeby pacjent miał przełożenie na codzienne zadania: wstawanie, chodzenie po mieszkaniu, sięganie, ubieranie. Jeśli pacjent ma już prowadzącą rehabilitację w placówce, mogę uzupełnić ją o elementy pracy metodą Vojty oraz plan domowy, tak aby działania się nie „gryzły”.

Jakie są przeciwwskazania do Vojty u pacjentów po udarze?

Przeciwwskazania i ograniczenia mogą wynikać m.in. z niestabilnego stanu ogólnego, niekontrolowanego nadciśnienia, świeżych powikłań internistycznych, ostrych stanów bólowych, złamań lub dużej osteoporozy, a także znacznych problemów z oddychaniem w niektórych pozycjach. Dlatego zawsze zaczynam od dokładnego wywiadu (w tym leków) i oceny funkcjonalnej, a w razie wątpliwości proszę o konsultację lekarską. Dla rodziny oznacza to jasną informację: kiedy możemy działać, co modyfikujemy i czego bezwzględnie nie robimy w domu.

Jak wygląda pierwsza wizyta i jak mierzy Pani postępy po udarze?

Na pierwszym spotkaniu oceniam m.in. kontrolę tułowia, równowagę, jakość ruchu kończyn, chód (jeśli jest możliwy), napięcie mięśniowe oraz to, co najbardziej utrudnia codzienność — np. transfer z łóżka, siad, stanie czy używanie ręki. Postępy mierzę funkcjonalnie: obserwuję konkretne zadania i w razie potrzeby opieram się na prostych testach klinicznych (np. ocena równowagi, prędkości chodu, samodzielności w transferach). Dzięki temu pacjent i opiekun widzą, co się poprawia i co zmieniamy w planie, zamiast polegać wyłącznie na subiektywnym odczuciu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry